I ponieważ mnie państwo zasypuje głupawymi pytaniami co ja teraz robię i jak spędzam, odpowiem, że w atmosferze domowej, rodzinnej, a to mianowicie słucham sobie ruskich kolęd na sourroundzie, zaś w tle, na laptoku, zgrywam płytkę DVD ze zdjęciami z wakacji, bo niechby tam gdzie nie daj Boże co pierdukło na jakim twardym dysku amboco, mógłbym, przez własną bezmyślność, zostać pozbawionym cennych dla mnie zasobów dokumentacji.
I od razu przechodzimy do jądra zagadnienia. Żadne przejście starego roku w nowy nie było i nie będzie dla mnie, poza okradaniem mnie z cennego snu, żadnym przełomem czy powodem do zadumy. Zmiana daty, tak samo jak zmiana ogumienia, odzieży, czy innego przedziurawionego garnka jest przecież taką samą prostą koniecznością. Doprawdy bardziej mnie żal dópe ściska i więcej refleksji nachodzi czy celowym była zmiana, bez spisania protokołu konieczności, starych laci, które były jeszcze całkiem dobre, na nowe, tylko dlatego, że moja ślubna wnerwiła się i podczas kiedy byłem w pracy, wzięła i wyrzuciła mi stare lacie. Zarówno zwalczam pojawiające się oraz mogące jeszcze nastąpić w prasieradiutelewizji, organizowane w celach zarobkowych oraz reklamowych czyli też zarobkowych, wszelkie zestawienia (jeżeli pominąć mój własny ustęp o fajerwerkach, nieco powyżej), porównania, plebiscyty i temu podobne dyrdymały. Wychodząc wszak naprzeciw zapotrzebowaniu ogółu społeczeństwa, który jak wiadomo, jest głupi, w ciemno komunikuję, iż w roku 2008 mieliśmy 197 dni słonecznych, z czego tylko 323 dni robocze, za najpopularniejszą piosenkę roku publiczność jednogłośnie uznała orędzie noworoczne tak zwanego premiera, sportowcem roku niespodziewanie okazał się Waldemar Pawlak, oraz, że średnio zbiednieliśmy o dalsze jedenaściekomatrzy procenta.
Nakoniec, żeby była pełna jasność poglądów, ponieważ nie życzę na okoliczność, której nie uważam; zasadniczo ZAWSZE życzę wszystkim dobrze, dopiero jak mi ktoś dopiecze, wtedy życzę mu dobrze, ale nie bardzo.
I już na sam ostatek, zamieszczam zdjęcie, które wydaje się być zgodnie z narzuconą obecnie doktryną nicości, będącą przedsionkiem nihilizmu, takie bezpłciowe co to być może conajwyżej się komu skojarzy z jakim karnabalem czyjak. To tylko pozory, bowiem ja tym zdjęciem obrażam uczucia religijne tych dupków, których nie drażni symbolika hinduistyczna, buddyjska, żydowska, muzułmańska ani żadna inna poza chrześcijańską, albowiem owe kolorowe plamki to przetworzone zdjęcie lampek na naszej choince, która stoi aby nas wszystkich cieszyć i oznajmiać wizytującym naszą rodzinę, że z radością obchodzimy sobie czas Bożego Narodzenia!
1 komentarz:
Ajor komentuje z uporem maniaka, to i ja muszę uczynic to samo - niech nam się w tym nowym roku sowicie darzy i na pohybel wszelkim podsumowującym galom sportowca roku itd.
Prześlij komentarz