niedziela, 4 lipca 2010

Zaszczytny obowiązek

Niczym powszechny przywilej obrony, został dziś przeze mnie spełniony i stwierdzam, że wyłącznie na prośbę mojej kochanej małżowinki odstąpiłem od zamiaru sobie zabrania na pamiątkę karty do głosowania co ją już trzymałem zrolowaną w tutkę.

Tym samym z prawdziwym obrzydzeniem oddałem mój ważki głos na socjalistę Aleksandra, zwolennika aborcji i przeciwnika ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych, tylko dlatego by zagłosować przeciwko bezpostaciowemu Marii, zwolennikowi wytwarzania ludzi w próbówkach, poplecznikowi wszystkiego czego wymaga tak zwana poprawność polityczna.

Czy państwo też ma kolejny niesmak wyborczy?

czwartek, 1 lipca 2010

Okulary

Przez wrzosowe okulary widać jak przez inne:

widać twarze ludzi wokół... jaką kto ma minę...

Przez wrzosowe okulary nie widać nic dalej:

duże rzeczy są dużymi, małymi są małe.

Przez wrzosowe okulary nie widać nic więcej,

ale z jednym wszak wyjątkiem – widać ludzkie serce.