Niczym powszechny przywilej obrony, został dziś przeze mnie spełniony i stwierdzam, że wyłącznie na prośbę mojej kochanej małżowinki odstąpiłem od zamiaru sobie zabrania na pamiątkę karty do głosowania co ją już trzymałem zrolowaną w tutkę.
Tym samym z prawdziwym obrzydzeniem oddałem mój ważki głos na socjalistę Aleksandra, zwolennika aborcji i przeciwnika ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych, tylko dlatego by zagłosować przeciwko bezpostaciowemu Marii, zwolennikowi wytwarzania ludzi w próbówkach, poplecznikowi wszystkiego czego wymaga tak zwana poprawność polityczna.
Czy państwo też ma kolejny niesmak wyborczy?
1 komentarz:
Absolutnie nie. Mam bardzo elastyczne sumienie - wystarcza mi wiara w słuszność mego głosowania i już nie mam żadnych absmaków.
Jo
Prześlij komentarz