Ależ intrygujący tytuł, bo cóż mogłoby być wstydliwego w rozwoju czy wręcz on samż mógłby. Wszak rozwój, że użyję wulgaryzmów, jest GIT, DO PRZODU i TRENDY.
Czy będzie to gabinet dyrekcyjny w zakładzie pracy uspołecznionym, przykładnie socjalistycznym czy dla przeciwieństwa na wskroś kapitalistycznym, prawie zawsze znajdziemy tam wyłącznie powodem do dumy będące wykresy konsekwentnie postępującego wzrostu produkcji globalnej czy jednostkowej jak też wzrostu sprzedaży i przyrostu zysku netto/brutto.
Zasadniczo każdy rozwój cieszy, czy to nowa inwestycja, czy zakup samochodu, wersalki czy ładnego garnituru nawet.
Jakąż radość sprawia nam i nam dobrze życzącym, rozwój rodzimy.
Kiedy małżonka jest w stanie błogosławionym, już pięknie, a kiedy urodzi dzidziusia, to dopiero szczęście.
Dzidziuś rośnie, rozwija się i uszczęśliwia ludzi dokoła.
Załóżmy, że dzidziuś jest chłopcem i on ładnie dojrzewa, staje się sympatycznym młodzieńcem aż przychodzi na niego czas, że rozkwita, podobnie jak dziewczyny rozkwitają, ale dziś wyjątkowo mówimy o facetach.
Coraz bardziej cieszą się i cieszą faceci kiedy się żenią, kiedy rodzą im się dzieci. Jest to jednak, o czym szerzej niezadługo, apogeum radosnego rozwoju.
Na potwierdzenie tej tezy przypomnę tu jedną z lekcji religii w czwartej klasie liceum, na której dowiedziałem się od Ojca Kryspina jakie jest szczegółowe fizjologiczne stanowisko Matki Kościoła w sprawie przejścia na tamte strone. Otóż proszę ja kogo, jeżeli wierzyć wzmiankowanemu, przy zmartwychwstaniu mamy być na powrót przyobleczeni w ciało pochodzące z etapu rozwoju w okolicy naszych lat trzydziestu, ponieważ, tu uwaga, przyjmuje się (kto i jaka komisja, na mocy jakiej bulli czy edyktu?), że wtedy ciało ludzkie jest najpiękniejsze.
(W żaden sposób nie da się uciec od zagadnienia człowieczej cielesności.)
Każdy dalszy etap rozwoju ponad wiek lat trzydziestu, czterdziestu czy jaktam, będzie odtąd rozwojem nie dumnym lecz wstydliwym.
Koleżanka, z którą dzielimy pokój w godzinach biurowych, oznajmiła odkrywczo, że faceci też przechodzą klimakterium.
Po polsku oznaczać by to miało przekwitanie zdajesię.
Tak więc po wielce pouczającej teorii o prześladującym podobno całe zastępy facetów, kryzysie wieku średniego, przyszła kolej na przekwitanie.
Zapytana o objawy, rzeczona odrzekła, iż „w tym właśnie wieku” (tu ukłon w moją stronę), mężczyźni:
a/ zaczynają tyć: potwierdzam – tyję każdej zimy, a z wiosną chudnę,
b/ intensywnie jeżdżą na rowerze: tak, robię to od piątej klasy podstawówki,
c/ łysieją: to bolesna prawda i niewiele bym sobie z tego faktu robił, tylko coraz mi zimniej w głowę.
W związku z podpunktem (c), zaczesywowują się oni z jednego ucha na drugie, co ją śmieszy.
Nic się nie mówiło, więc sam podjąłem jeszcze jeden wątek i niech na me zawołanie on podpunktem (d) się stanie, czyliwięc:
d/ faceci siwieją.
Punkty (c) i (d) stanowią swoiste kuriozum.
Łysa śpiewaczka to dramat, więc kiedy zauważę perukę na damskiej głowie, pokornie przyznaję, że jest mi przykro. Cóż jednak powiedzieć na bujne czupryny Szmajdzińskiego Jerzego, Balcerowicza Leszka… śmiech na sali.
Analogiczna żałość ujmuje kiedy popatrzeć na naszych brunetów, by pozostać w rodzimym kręgu, znakomitych naszych aktorów scenicznych i filmowych (bez nazwisk, lecz i tak wiemy o kogo chodzi).
Co ciekawe, siwiejący faceci farbują się dwustopniowo: wpierw przeraźliwie, następnie łagodniej nieco. Kiedy bowiem przychodzi etap intensywnego siwienia, nadają swemu owłosieniu głowowemu kruczo czarny poblask, co w zetknięciu z naturalnie raczej bladą cerą mieszkańców kraju o średniorocznym niedoborze światła słonecznego, aż bije w oczy rażącą dysharmonią. Teraz, nie wiedzieć czy im delikatnie zwróciły uwagę ich żony, córki czy kochanki niedajBoże, czy może sami przyszli do lustrażdym razie zaczynają się orientować, że jakkolwiek przegięli pałę. Tak się spostrzegłszy będą tonować odcień i dożywotnie decydują się na łagodniejszy jakiś, bywa kasztan, bywa ciemny blond.
Proceder koloratury męskiej siwizny i maskowania glacy ponad miarę odchudzania siebie, zatacza coraz szersze kręgi.
Czy tak głupi są faceci, że poddali się bezwolnie telewizoru i przeróżnym debilnym periodykom co to im wmawiają, że oni muszą być piękni, szczupli i młodzi bruneci, że nie ma starości?
O co do licha chodzi?
Ciekawość, że z tytułu rozmaitych okazji składamy sobie życzenia zdrowia, szczęścia, pomyślności, jednak nie życzymy rozumu, który jakże by się nam wszystkim przydał…
Nie wstydźmy się naszego wieku.
Śmiało, śmielej niż pederaści w swych pochodach, odsłońmy łysinę zatokową a choćby po sam kark sięgającą, zostawmy w spokoju kobietom właściwe lakiery i szampony koloryzujące. Wszak, na przekór głupocie ogarniającej świat, wraz z wiekiem bynajmniej nie przestajemy się rozwijać, zdobywamy doświadczenie, mądrość oraz przybliżamy się do spotkania z wiecznością.
Jeden mój klient, pan Zenek, co to był pierwotnie ryszawy, z wiekiem naturalnie posiwiał i wszystko było dobrze, do czasu. Zajeżdżam ja jednak kiedyś do niego i zastaję go granatowym brunetem tak intensywnym, że koledzy jego i koleżanki śmiejąc się wskazują na niego znacząco.
Spotykam Zenka zeszłym tygodniem i wymieniamy uściski (już stonował barwnik i dopuszcza seksowne elementy siwizny). Począł mnie niespodziewanie Zenek narzekać, że robota nie ma końca: co dzień kierat od rana do nocy, nawet w soboty.
-To dobrze - mówię jemu, i chwalić Boga, że są zamówienia, jest robota, bo najgorzej jak człowiek nie ma zajęcia.
-Tak, a dlaczego? - Zenek się zapyta.
-Bo dlatego, że jak się człowiek zaczyna nudzić, przychodzą mu do głowy różne głupie myśli, a jak ma zajęcie, to przynajmniej nie grzeszy.
-No właśnie, nie grzeszy, nie idź pan jeszcze, bo tu jest ciekawa sprawa. No bo weźmy takie szóste przykazanie. I jak to Kościół chce, żeby tylko ze swoją ślubną?
Panie, przecież tak się nie da. Oni sami wiedzą, że to niedorzeczne, bo jak to, tyle kobit panie i co? No pokaż mi pan takiego co to tylko ze ślubną.
-U nas tak jest i nie tylko u nas. Mogę wskazać wielu znajomych co też tylko ze ślubną, a takich jest dużo więcej, ich jest naprawdę większość panie Zenku.
-Szkoda, że musi pan już iść – posmutniał Zenek.
-Szkoda, dowidzenia.
Chyba mówiła też Ania podpunkt (e), że przekwitający faceci zaczynają się oglądać za obcymi kobietami.
Panowie, głupiejemy, widać to gołym okiem, więc miast się wstydzić naszego rozwoju życzmy sobie nawzajem dużo rozumu!
środa, 21 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Pozwolę sobie wtrącić małą glossę (wyraz uwielbiany przez Dajdo), ale pierwsze słyszę o konkretnym wieku ciała chwalebnego( że niby trzydzieści lat??), które to mamy posiadać po zmartwychwstaniu... eschatologia chyba nie jest aż tak precyzyjna.
Bardzo ciekawa herezyjka, tekst również. Choć aż tak mnie nie zdziwił, GDYŻ jak dotarłam do wzmianki o łysinie od razu zajarzyłam, że będzie o zaczesaniu na bok i o Twoim ulubionym farbowaniu.
Git. Ale to pa. Ajor
jestem, jestem, ale nie mam nic z goła.
Jo
Prześlij komentarz