niedziela, 1 marca 2009

Jacy jesteśmy

Do trzech łatwo zliczyć, trzy bez trudu można wyróżnić i zapamiętać, dyć trzy to jeszcze nie tak dużo.
Wiedział Nauczyciel z Galilei, że nic tak nie zapada w pamięci jak przypowieści.
Niech więc trzy przypowieści się wraz roztoczą.

Coraz więcej polskich rodzin boleśnie dotyka pogłębiający się kryzys gospodarczy.
Rozmawiam z człowiekiem, który tyleco dostał od swojego pracodawcy jednoznaczne wypowiedzenie. Dziś jeszcze człowiek ten stoi materialnie lepiej ode mnie, jednak skoro kiedyś już mu pomogłem, nagle przypomniał sobie o mnie. Wydało mi się to dziwne, ponieważ parę lat temu uczyłem go skromności i łagodności, jednak z daru serca nie skorzystał. Teraz okazało się, że przyszedł po to by mi wykraść tajniki mojej sztuki, a swojego postępowania dotąd nie zmienił. Widocznie to moja twarz jest tak głupia, że biorą mnie za większego idiotę niż jestem.
NIE OKRADAJMY LUDZI!

Człowiek drugi, bardzo bliska mi dusza, też stracił pracę. Co mogliśmy, dzięki staraniom mojej ukochanej małżonki, próbowaliśmy, ale na razie nie udaje się. Dzwonię do niego w piątek i pytam co słychać: właściciel zamknął firmę i rozpuścił wszystkich na cztery wiatry, nawet tych, którzy przynosili spory zysk, ponieważ globalnie przestało mu się opłacać prowadzenie firmy (czytaj za mało zarabiał jak na swój stan posiadania). Mówię mu, że materialnie niewiele mogę pomóc, ale modlimy się i inni też się modlą. W odpowiedzi słyszę: to guzik da.
NIE WĄTPMY W SIŁĘ MODLITWY!

Podczas wizyty służbowej u Tadzia dostrzegłem wizytówkę Jasia i pytam czy ma z nim kontakt, bo od lat o nim nie słyszałem. To ty nie wiesz, odpowiada, Jasiu umiera na nowotwór i chyba to jego ostatnie tygodnie, muszę tam zadzwonić.
(Jasiu był współwłaścicielem firmy, której pomogłem w trudnym dla niej okresie, a mimo to on i jego wspólnik, okradli mnie.)
Nazajutrz wpadam do Tadzia i pytam co u Jasia.
- Co może być, umiera - odpowiada Tadziu.
- Dzwoniłeś, może można w czymś pomóc?
- Nic nie pomożesz, nie dzwoniłem, bo nawet nie wypada, facet umiera i już.
- To co, trzeba się modlić?
- Po co? Za papieża też my się modlili i co?
Tadziu jest starszy ode mnie i trochę głupio byłoby mu teraz wyjawiać, że kiedy umierał Papa Wojtyła, nie o przedłużenie gasnącego życia ziemskiego modliliśmy się.
SĄ RZECZY WAŻNIEJSZE NIŻ WYZDROWIENIE CZY ZACHOWANIE ŻYCIA!

Co jeszcze przyniesie Wielki Post?

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Kto pyta ten dostaje odpowiedź. Po coś się go pytał - chciałeś go do czegoś namówić? Czepiam się, bo coś mi zgrzytnęło fałszywie, a nie dla samego czepiania.
A wątpić można nawet w Poście, co z niechęcią czynię jak już inaczej nie mogę.
Tuż pyrsk
Jo

Anonimowy pisze...

I tak dalej prawda, może z tych przemyśleń biblijnych zastąpisz mnie w przyszłej sesji egzaminacyjnej kiedy to szykują się egzaminy z różnych ksiąg zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Ioasia

Anonimowy pisze...

skąd ten wniosek albo propozycja?
Jo

ilonen pisze...

Andrzejku coś malo ostatnio piszesz! popraw się! czekam na jakieś nowy impuls do przemyslenia. Pozdrawiam Ciebie i kochaną małżonke.