Zewsząd i coraz bardziej otaczają nas technikalia, coraz nowocześniejsze, coraz lepsze, a tak ich dużo i tak są nachalne, że zdajesię któregoś dnia nas uduszą.
Nie jest celem tego biuletynu występowanie z krytyką wynalazków jako takich, gdyż byłaby to niedorzeczność, ponieważ w ogólności rozsądnie stosowana technika służy człowiekowi, lecz przedziwny jest rozwój opinii na temat wynalazków.
Żałosne przykłady tego o czym się tu mniej więcej mówi pochodzą z branży samochodowej. Był piękny czas kiedy z tylnych elementów czy zawieszenia czy podwozia, zwisały dumnie gumowe ogonki szurające po jezdni, a naukowo zwał się taki wynalazek paskiem elektrostatycznym, mającym nibyto odprowadzać ładunek elektrostatyczny jaki się zbierał na karoserii, do ziemi.
Minęły paski, pojawiły się lampki świecące fioletowym światełkiem znad głowy kierowcy – to z kolei cudowne urządzenie miało przeciwdziałać oślepianiu przez światła pojazdów nadjeżdżających z przeciwka. Pamiętam nawet krótki reportaż pseudonakuowy jakiegoś radzieckiego instytutu, dowodzący szybszej regeneracji oślepionego narządu wzroku, który znajdował się pod zbawiennym wpływem światła fioletowej lampki, a wkrótce po tym reportażu w telewizorze pokazał się nasz znakomity sadownik i kierowca, późniejszy importer guzików i zamków błyskawicznych, wreszcie współtwórca sukcesu grupy Daimler-Benz AG w Polsce, Sobiesław Zasada, który został przez redaktora przygwożdżony pytaniem o opinię na temat. Bidny Zasada wił się jak mógł żeby nie skłamać i powiedział tylko, że fioletowa lampka z pewnością nie zaszkodzi.
Długie lata po tym jak przeminęły paski anty i fioletowe lampki, zauważyłem, że kierowcy, nie tylko ciężarowi, miewają w swoich kabinach czy powieszone czy zatknięte gdzieś, zawsze jednak stroną czynną w przód, płyty CD. Tego odkrycia sam nie mogłem pojąć aż wytłumaczył mi je pewien inteligentny taksówkarz co miał płyt CD powieszonych jedną, a za szybę zatkniętych trzy:
- Panie, jakbyś pan miał w domu odtwarzacz CD, to byś pan wiedział, że tam jest laser, tak samo jak w policyjnym radarze, to płytka odbija radar, co nie?
- Odbija laser z radaru i co?
- I co, i co. Nie wiem, ale panie, wiesz pan, nigdy nie zaszkodzi.
Telewizorem bawili się Miemcy już w roku 1936 bodajże, nie przewidując jednak co to za potęga być będzie. Być jednak nie mogło dłużej by współczesny telewizor nadal przypominał telewizor starożytny, więc kiedy opracowywało założenia telewizji dużej rozdzielczości (HDTV) – przy całym zamięszaniu nad nieporównywalną jakością, maksimum 1080linii w pionie w stosunku do dotychczasowych 625linii to jest cóś jakby niecałe dwa razy lepiej ino, chyba – zmieniło proporcje obrazu z jakże naturalnych 4/3 do 16/9, a już mamy pierwsze 21:9 i głupio wierzymy, że im szerzej w bok, tym więcej, gdy tymcasem okrawa się nam górę i dół.
Wielki się szum niedawno w prasieradiutelewizji zrobił, że mus jest wycofać kineskopy i przejść na energooszczędne telewizory płaskie. Mój stary dobry telewizor z dużą szklaną bańką zużywa 150W, nowy dobry telewizor LCD o tej samej wysokości ekranu zużywa 176W, za to analogiczny plazmowy 250W.
Naglą też ekolodzy na czymprędzej wycofanie świetlówek jako niebezpiecznych, że ponieważ ich luminofor zawiera zabójczą rtęć. Jednocześnie promują żarówki oszczędnościowe tę samą rtęć zawierające, a ciekawostka tym większa, że w katalogu odpadów, łatwo dostępnym choćby w internecie, znajdziemy zużyte świetlówki sklasyfikowane jako odpady niebezpieczne, za to żarówki oszczędnościowe (które przecież więcej energii niż świetlówki żrą), nie są zaliczone w poczet niebezpiecznych.
Jojczenie troskliwych ekologów słyszymy, że jazda cały dzień samochodem z włączonymi światłami to w skali globu ogromny wydatek energii i ocieplanie planety,
natomiast dziwnie nie słyszymy, że coraz większa liczba samochodów, ich ciepłe i trujące spaliny, oleje, płyny…
Wrócimy jednak do wynalazków i powiedzmy otwarcie, że telefonu komórkowego nie potrzebuje nikt, chociaż z drugiej strony jaka to jednak wygoda…
Wśród kolegów i klientów dostrzegam szybkie zmiany na nowsze i nowsze telefony,
z aparatemkamerą, radiemtelewizją, internetemmapami, z coraz większymi kolorowymi wyświetlaczami, w których coraz mniej miejsca na klawisze i akumulator… i tylko trzeba je tak często ładować, cicho przyznają dumni użytkownicy.
Zmierzając ku końcowi naszych wywodów, popatrzmy jak się ma sprawa poglądów na temat wynalazków całkiem prostych.
Pilnie strzeżony przez długie chińskie wieki krzew herbaciany uprawiany jest dziś w wielu ciepłych krajach, skąd wędruje do naszych kuchni i ciekawe jest doprawdy jak od zdrowej do niedawna (tak się nam przynajmniej zdawało) herbaty czarnej czyli zwyczajnej (znaczy wytwarzanej przez suszenie fermentowanych liści), byliśmy odciągani wpierw w stronę herbaty zielonej, poczym teraz znów herbaty czerwonej. Słyszałem nawet kiedyś w radiu jaka to herbata w ogólności jest szkodliwa i wręcz trująca, za to kawa… najlepsze co można pić i wszystko leczy, a pół roku temu wpadł do mojej skrzynki w ramach marketingowego zasypywania skrzynek darmowych, artykuł mię przekonać mający iż jako mężczyzna pijam za mało kawy i powinienem tej używki używać więcej, bo zdrowo jest dla mężczyzny na jego mężczyzność.
Jako rzecz ostatnią rozważmy wynalazek krowy, towarzyszącej człowiekowi od pokoleń, krowy z którą mieszkał pospołu, którą hodował w celu na mleko, na skóry i w celu na mięso. Równo dwanaście lat temu czytałem artykuł w Time jak to Brazylia i Argentyna najbardziej w świecie zatruwają naszą planetę, przez to, że ich w ciężkie miliony idące stada krów, wypasane na rozległych pastwiskach, wytwarzają potężną rzekę, nie bójmy się tego słowa, gówna, które spływa do Atlantyku, przez co azotanami, azotynami i czym tam jeszcze, zakłóca ekorównowagę tego akwenu.
Dziś rano dowiaduję się od córki mojej Marii co zasłyszała tę nowinkę gdzieś w radiu zdajesię, że jest bardzo niedobrze, wręcz alarmująco niedobrze jest z powodu krowy kiedy czy się znajdują na zewnątrz czy w oborze, mają paskudny zwyczaj puszczania bąków. Się prawdopodobnie okazuje, że krowie gazy odlotowe, medycznie zwane wiatrami, sieją prawdziwe spustoszenie w atmosferze ziemskiej przez to, że wprowadzają do niej metan. Rewelacja to dla nas żadna, ponieważ już przed drugą wojną światową ludzie w różnych miejscach i całkiem od siebie niezależnie, demonstrowali widowiskową palność pierdów.
Na tym pozwolę sobie przewrotnie acz bez napaści na zielonych, zakończyć artykuł.
…
Pyrsk ludkowie!
wtorek, 20 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
no proszę, konkretne i do szafy i bez zbędnej poetyczności...dobrze chocia, że ta znajduje schronienie we zdjęciach
Jo
Prześlij komentarz