Może kto pamięta, że był X lat temu jakiś western pod tym tytułem.
Nie o szeryfie się tu będzie mówiło lecz o proboszczu naszym panewnickim.
Dobry ten człowiek przeszło rok nawoływał by nie karmić gołębi.
Że zakon żebraczy i przejadać się nie powinni, a choćby i gołębie, to raz.
Nie zna wszakże kto przypuszczam specyfiki naszego kościoła.
Potężna bazylika wraz ze skrzydłem seminarium mieści w sobie wielu ojców wielebnych, a ci jak na Wielkanoc zaczną spowiadać, to niech mnie drzwi, ale pół Katowic oczyszczą.
Inną razą, i o to się akurat rozchodzi, przyjdzie sobota poza wielki postem, oni od rana do wieczora ślubów udzielać zaczną, od niejakiego czasu konkordatowych. Ślubują tak co tydzień.
Para za parą, jedna za drugą, a z parami biesiadnicy z obu zwaśnionych rodów, zachodzą do bazyliki i ciekawość choroba, że w dobie komputeryzacji, globalizacji, antykoncepcji i wszelkiej innej zarazy, weselnicy na szamańskie zaklęcie guślanej płodności, obsypują parę młodą garściami ryżu, który stanowi prawdziwy żer i żertwę dla gołębi zarazem.
Ojcowie nasi wydają miejscowy kwartalnik pod tytułem Głos Świętego Ludwika, w którego ostatnim numerze można wyczytać ile to trzeba wydać pieniążków na oczyszczenie frontonu bazyliki i posągów z gołębiej gówienności.
Ledwie się artykuł ukazał, gawiedź już juści co to będzie, a obstawia dwoiście
co proboszcz zrobi.
Że zbierze pieniądze i oczyści elewację to tak, ale co dalej?
Lud durny, zaparty a niusłuchliwy dalej będzie ryż sypał, to pewne, bo proboszcz do weselników strzelał raczej nie będzie.
Czyli co, oczyści i nic?
A może on, za przykładem burmistrza Zamościa, wszelkie występy a gzymsy kościelne każe obłożyć kolczatką, a posągi zasiatkuje?
Może i oby jaki złośliwie się nudzący emeryt nie wystosował pozwu z paragrafu o niewspieranie zwierząt.
Ja tam w każdym razie popieram naszego szeryfa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Ci godom. Dyć przecać! Ajo J.
Prześlij komentarz