niedziela, 23 listopada 2008

Przejścia sezonowe

Regulamin Służby Wewnętrznej (Sił Lądowych) Ludowego Wojska Polskiego, zasadzając się na obserwacjach starożytnych Majów, szanował prawdopodobnie zwrotniki, równonoce/przesilenia i całą te astrologię.
Będąc wszakże pod przemożnym wpływem ideowo-politycznym Związku Radzieckiego i czerpiąc z przebogatych kultur wielości jego narodów, w tym wypadku za ideał biorąc zwyczaje bratniego narodu syberyjskiego, który przez pół roku cierpi zimę, a przez drugie pół roku z (bez)nadzieją czeka na lato, mądrość regulaminu podzieliła całą rozciągłość roku kalendarzowego na dwa połowiczne sezony: wiosenno-letni i jesienno-zimowy.
Żeby jednak tę ogromną i skomplikowaną wiedzę w sposób skondensowany oraz jednoznacznie zrozumiały przekazać prostemu żołnierzowi, posługiwał się językiem symbolicznych komunikatów.
Oto bowiem pewnego poranka, około godziny 10:00, po zakończeniu bloku zajęć programowych ogólnowojskowych, stwierdziliśmy, że wiosna zawitała do koszar czego dowiedzieliśmy się, ponieważ z naszych łóżek znikły czapki-uszanki, a ich miejsce zajęły berety.

Dziś rano, kiedyśmy jeszcze wraz z małżonką smacznie spali, córki nasze Maria oraz Joanna udawały się na mszę w bazylice na godzinę ósmą.
Pozostawiły nam jednak inscenizację, w której zawierał się przekaz na okoliczność: oto na szafce kuchennej, oparte o radio, siedziały dwie lalki, jedna w kapeluszu, druga w zimowej czapie,












dzierżąc ogłoszenie niepokojącej treści.











Komunikat był niestety prawdziwy: szybkie zerknięcie przez okno potwierdziło najgorsze przypuszczenia – na dobre nastał sezon jesienno zimowy.











Jestem z tego powodu umiarkowanie szczęśliwy i solidaryzuję się ze wszystkimi:
a/ kierowcami,
b/ odśnieżającymi parcele/chodniki,
c/ wkładający i do obrzydzenia zdejmujący długie gacie, wysokie buty, czapki, szaliki, rękawiczki i ciężkie kurtki,
d/ okularnikami co im szkła parują kiedy wejdą z dworu do ciepłego.
Z niecierpliwością czekam kiedy moja kochana małżonka schowa mi czapkę i rzuci na łóżko beret.

Byle do wiosny!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

tak tak córeczko to tak

Anonimowy pisze...

Nie ma co narzekac , bo świat pojasniał, kontrastu wiecej i swiat zrobił się lekki. Choś jako skorpion wcale nie narzekam na chmurna, mokrą i wietrzna listopadową ciemność. Ot z wiekiem jest sie coraz bardziej tolerancyjnym - nawet na zmiany pogody.
Dla dziwczyn 5 pkt za odniesienie do literatury ! Za polityke 4 pkt. Bogusia