Kiedy widzisz, że noc z rana,
idą coraz szybszym krokiem
tak długo oczekiwane
najpiękniejsze święta w roku.
Nagle pośpiech w całym gumnie:
trzeba kupić smakołyki
i prezenty, które dumnie
będą patrzeć spod choinki
i wysprzątać dom też trzeba
i wigilię „zabezpieczyć”
piernik, miód i dobra ryba
będą was w ten wieczór cieszyć.
I kolędę zaśpiewacie
boście przecież chrześcijanie,
z wołem osłem się zbratacie,
co tam klęczą gdzieś na sianie.
Obudź się wreszcie człowieku:
nie wigilia, nie prezenty
od dwudziestu przeszło wieków
są istotą tego święta.
Chcę byś z bratem się pogodził
i nawet jeżeli masz rację,
nie mów, że to nie uchodzi:
podaj rękę, postaw flaszkę,
Trudne to, lecz ty bądź inny:
zacznij świętym być na co dzień,
abym w Moje urodziny
mógł się w sercu twym narodzić.
środa, 10 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz