wtorek, 9 grudnia 2008

Święty Mikołaj

Upadła dziś w większości świata religia czyli marksistwo-lenistwo, przez ponad pół wieku uporczywie lansowała pogląd, że w nowy rok do grzecznych dzieci, w tym przede wszystkim do komsomolców, przychodzi z prezentami pan Dziadek Mróz.
W naszym domu, o należytych polskich tradycjach, do grzecznych dzieci przychodzi, pod osłoną nocy, Święty Mikołaj i podkłada im słodycze, a czyni to nie w nowy rok, tylko w swoje święto, to znaczy z piątego na szóstego grudnia.
Jedno z naszych dzieci, siedmio i pół letnia Zosia, nie może oduczyć się paskudnego zwyczaju zakradania się nad ranem do małżeńskiego łoża.
Nie inaczej było w sobotni poranek.
Zosia wylądowała w naszym łóżku mocno podekscytowana, z rewelacyjną wiadomością: „Mamusiu, wyobraź sobie, że uzyskałam podpis Świętego Mikołaja, ale nie miał widocznie czasu, bo nie napił się mleka”. Wybudzony tym hasłem zacząłem analizować fakty, podczas gdy dialog rozwijał się.
- Mamusiu, mam podpis na moim liście.
- To bardzo ładnie Zosiu, widzisz jak ładnie…
Nie wytrzymałem i mówię – Za to się siedzi – ponieważ rozumiem konsekwencje grożące za poświadczenie nieprawdy, fałszowanie dokumentów i inne śliskie sprawy.
Wstałem jednak powoli, żeby nie wzbudzać sensacji i w kuchni na stole znalazłem to, co przedstawiam.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

czy to wszystko rzeczywiście może zdarzać sie w naszej rodzinie? Nieprawdopodobne. ajo

Anonimowy pisze...

To tak córeczko, to tak.